Obejrzane w 2019 r.: Zaległości

Albo kanon, albo przynajmniej wszyscy już widzieli. Ja na szarym końcu, biedny miś.

Dogville (2003) – Lars von Trier narysował scenografię kredą na czarnej podłodze, po czym kazał grupie doborowych aktorów zagrać opowieść o małoduszności i zemście. Pozornie chodzi o kobietę (Nicole Kidman), która znajduje schronienie przed gangsterami w górskiej mieścinie. Mieszkańcy są skłonni jej pomóc… tak jakby… i na pewno nie za darmo. Bezkompromisowy finał da się odczytać na wiele sposobów. Dla mnie Dogville to przypomnienie, że dużo jest rodzajów zła na tym świecie, i że czasem zło mniejsze pada ofiarą zła większego. Ale czy należy się z tego cieszyć? Czy cieszyć się wolno?

Dogville

Czytaj dalej Obejrzane w 2019 r.: Zaległości

Obejrzane w 2019 r.: Powtórki

…czyli filmy, które są jak wino.

licence_to_kill
Był kiedyś żonaty. Dawno temu.
the_get_down-s1-screencap
Tam gdzie są ruiny, jest też nadzieja na skarb.
dark-knight-rises-movie-screencaps.com-16304
Czy czujesz, jakbyś sprawował kontrolę?
tystnaden
Dlaczego mamusia nie chce z nami być?
motyl_i_skafander
Jak żeglarz patrzy na znikający ląd, tak i ja oglądam moją cofającą się przeszłość, która zamienia się w popioły pamięci.

 

Obejrzane w 2019 r.: Niespodzianki

Bird Box (2018) – netfliksowe post-apo. Światło słoneczne wywołuje masowe samobójstwa, więc ocalali muszą zabijać okna deskami i zasłaniać oczy przepaskami. Pomysł fabularny wydaje się ryzykowny, dziury logiczne prosperują, makijaż sypie się z twarzy 54-letniej Sandry Bullock udającej trzydziestkę. Czasami jednak ze wszech miar przeciętne filmy okazują się nadspodziewanie udane, i jest to zwykle zasługa reżysera (tutaj: Susanne Bier). Nie ukrywam, że Bird Box przyciągnął mnie do ekranu i zapewnił dwie godziny autentycznego, intensywnego napięcia.

bird_box

Czytaj dalej Obejrzane w 2019 r.: Niespodzianki

Obejrzane w 2019 r.: Rozczarowania

midsommarMidsommar (2019) – harce szwedzkich kultystów w jasnym świetle polarnego dnia. Poprzednie dzieło Ariego Astera pt. Dziedzictwo było wyborowym, inteligentnym horrorem, jednym z najlepszych filmów, jakie obejrzałem w 2018 r. Moje niemałe oczekiwania względem Midsommar zostały zaś boleśnie zawiedzione. Najlepsze są tutaj prolog i epilog, lecz wszystko to, co rozgrywa się pomiędzy, za bardzo nudzi i za mało straszy. Oczywiście, dam Asterowi jeszcze jedną szansę, choćby dlatego, że bardzom ciekaw, jaki typ horroru – po „familijnym” i antropologicznym – nakręci następnym razem. Na szwedzką prowincję się natomiast nie wybieram i Wam też odradzam.

Czytaj dalej Obejrzane w 2019 r.: Rozczarowania

Przeczytane w 2019 r.

Wiadomo, że blog powolutku umiera, jeśli nowe notki pojawiają się już tylko z okazji kulturowych podsumowań w styczniu i lutym.

Moim postanowieniem czytelniczym na rok 2019 r. było przypuścić szturm na „półki wstydu” i częściej siegać po nieprzeczytane papierowe książki, które piętrzą się na regałach i zalegają w pudłach na strychu. (Inni blogerzy piszą o tzw. kupkach wstydu, a ja wtedy uśmiecham się dobrotliwie do monitora). Co wyszło z postanowienia?

Jak by powiedział Gombrowicz: g…, g…, i jeszcze raz g… (Z lektury gombrowiczów najlepiej zapamiętałem wykropkowane fekalia). Czytałem może i swoje, ale prawie wyłącznie na Kindlu. Inna sprawa, że po raz pierwszy od pięciu lat zaliczyłem więcej książek po polsku niż w innych znanych mi językach. I po raz pierwszy od dwudziestu paru lat nie sięgnąłem po żadną książkę SF&F.

Tyle statystyki, teraz podsumowanie. Przeczytane w 2019 r. postanowiłem rozdrobnić na kategorie typu „naj”. Podział traktujemy umownie i wyrozumiale. Wiele wymienionych tytułów wypadałoby umieścić w więcej niż jednym taksonie. Poza tym nie stosuję klucza z żelazną konsekwencją i naginam zasady, by zwrócić uwagę tłumów na tytuły warte uwagi.

Czytaj dalej Przeczytane w 2019 r.

Ekwador 2X20

Na początku tegorocznego pobytu w Ekwadorze wrzuciłem zdjęcie straganu kwiatów, pod koniec wypada więc pokazać owoce. To ostatni „prawdziwy” wpis stąd; piszę te słowa z lotniska, siedząc pięć metrów od bramki boardingowej. Na Blogrysie pojawi się jednak jeszcze kilka odcinków drugiego sezonu ekwadorskiej przygody.

Ekwador 2X19

W Quito znajdują się trzy ogromne parki. Największy z nich, Park Metropolitano Guanguiltagua, jest jednocześnie największym parkiem miejskim w całej Ameryce Południowej (5,5 km2, prawie dwa razy tyle co nowojorski Central Park). Leży w północno-wschodniej części miasta, więc z jego „prawego” krańca rozciąga się wspaniały widok na dolinę Cumbayá. Na terenie PMG można urządzić sobie grill, pojeździć na rowerze tudzież pobawić się z lamami, które do zabaw są jednak nieskore i bez ostrzeżenia plują. Na parku ciąży też wspomnienie ponurego morderstwa sprzed kilku lat: kobieta poszła wcześnie rano na spacer z psem i padła ofiarą dwóch małoletnich ćpunów, którzy w brutalny sposób ją zgwałcili i zabili.

Ekwador 2X17

W drodze powrotnej z Kilotoa zrobiliśmy przystanek w Latacundze, stolicy prowincji Cotopaxi (tej z wulkanem). Licząca 100 tys. dusz Latacunga okazała się miasteczkiem z charakterem, odznaczajacym się ślicznym, kolonialnym stylem architektonicznym w centrum. Ot, miniaturowe Quito, tyle że więcej tu mieszkańców pochodzenia indiańskiego – w przeciwieństwie do Metysów. Na zdjęciach poniżej: fasada i wnętrza ratusza.

A gdybyś kiedykolwiek tu trafił(a), polecamy kawę u „Gringo i grubej” („Gringo y la gorda”) zaraz przy rynku.

Ekwador 2X16

Położone w samym sercu kraju jezioro wulkaniczne Kilotoa stanowi jedną z głównych atrakcji turystycznych Ekwadoru. Wbrew pozorom jest to miejsce, które jeszcze do niedawna nie figurowało wcale na prominentnych stronach przewodników turystycznych; dopóty nie dało się tutaj wygodnie dojechać (wysokość bezwzględna: 3950 m), dopóki poprzedni prezydent nie pobudował w Andach porządnych autostrad.

Miłośnicy wędrówek pieszych stoją przed alternatywą: albo zejść na dół nad samą taflę wody, ewentualnie popływać kajakiem, a potem wrócić z powrotem (280 metrów do góry krętą ścieżką), albo obejść jezioro po grani krateru (10 kilometrów piaszczystą dróżką z wieloma urwiskami).

Tak czy owak, wieje jak jasna cholera.