Updates from Lipiec, 2018 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • Borys 16:00 on 20/07/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , , , ,   

    Niebieski jak gołąbek 

    golab_je

    Jeśli dobrze poszukać, w internecie da się znaleźć mądre odpowiedzi na ważkie i palące pytania dotyczące kondycji mediów. Na przykład:

    • Na czym, w jednym zdaniu, polega największa szkodliwość Twittera? (Na zakazie marynowania.)
    • Czy powinien martwić nas odwrót druku pod naporem internetu? (Niekoniecznie.)
    • Dlaczego internet wymusza dzielenie się informacjami osobistymi w nieporównywalnie większym stopniu niż dawniej? (Psychogeografia, głupcze!)
    • Co mają wspólnego nałogowi użytkownicy Facebooka z gołębiami? (Lubią to!)
    • Czy znalazł się jakiś mądry chłop, który w mniej niż czterech tysiącach znaków podsumował bez pudła, dlaczego tradycyjne media znalazły się w ogromnym kryzysie i jak jawi się ich przyszłość? (Owszem.)

    Uzasadnienia i rozwinięcia za tydzień, żartowałem, poniżej.

    (More …)

    Reklamy
     
    • m. 16:18 on 23/07/2018 Bezpośredni odnośnik

      Bardzo ciekawe wnioski, szczególnie przyrównanie pisania stylem twittera do czasów średniowiecznych. Szczególnie, że coś w tym naprawdę jest. Wszyscy oburzają się fake newsami, czyli sami się sobie dziwią, że udało się komuś ich tak prostacko oszukać. ;-)

  • Borys 16:00 on 22/06/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Dwa lata temu o tej samej porze 

    Brexit.jpg

    Czas biegnie szybko. Jutro mijają okrągłe dwa (!) lata od brytyjskiego referendum w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej. Ponad jedna trzecia uprawnionych do głosowania obywateli zagłosowała wówczas za Brexitem, co przy frekwencji rzędu 70% wystarczyło, by rząd Jej Królewskiej Mości uruchomił Artykuł 50 Traktatu Lizbońskiego. Polityczne słowo stanie się geograficznym ciałem o północy 30 marca przyszłego roku. Wielka Brytania pójdzie tym sposobem śladem Algierii (1962), Grenlandii (1985) oraz Wspólnoty Saint-Barthélemy (2012) – jako czwarte terytorium, ale jako pierwsze państwo, opuści unijne szeregi.

    Brytyjska libertarianka Claire Fox tak tłumaczyła wolę wystąpienia z UE:

    (More …)

     
  • Borys 11:00 on 01/04/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Pisarze transnarodowi 

    milan_kundera.jpg

    Gdy Kundera w latach 90. przerzucił się na pisanie po francusku, jego nazwisko było już doskonale znane na międzynarodowych salonach. Nie musiał się obawiać, że nie znajdzie wydawcy. A jednak twórczość Czecha po zmianie języka utraciła na sile i natężeniu. We francuskim jakoś nie zdołał spłodzić powieści tego samego kalibru co Księga śmiechu i zapomnienia czy Nieznośna lekkość bytu.

    [Decyzje pisarzy postanawiających zmienić język] świadczą o pewnej pysze. Tkwi ona w założeniu, że indywidualny talent jest całkowicie odłączony od kultury językowej, w której się rozwinął. Niewykluczone, że to zarozumiałość typowa dla zachodniej obsesji na punkcie wolności, za żadną cenę nie chcącej przyznać, że warunkują i ograniczają nas miejsce urodzenia, rodzina i otrzymane wykształcenie. (…)

    Krytyczka Karen Ryan pisząca dużo o rosyjskiej literaturze emigracyjnej zauważyła, iż „wszyscy transnarodowi pisarze zwykli bawić się i eksperymentować ze stylem”. To chyba prawda. Przynajmniej z początku nowy język jawi się placem zabaw. Bez trudu przychodzą wygłupy i łamanie zasad, bo nie zostały one jeszcze zinternalizowane, nie odcisnęły się głęboko w psychice. W szczególności łatwo o kalambury, gdyż brzmienie nowego języka przez czas jakiś dominuje nad jego znaczeniem. Zmiana języka może zatem przynieść pożytek pisarzowi, którego geniusz skłania się ku językowym grom. Jednakże w trakcie zabawy zanika patos. Drugi język nie niesie tego samego ciężaru co ojczysty. Przynajmniej przez wiele lat.

    – Tim Parks (18/4/2016)

     

    Czyli nasz Józef Korzeniewski był pisarzem arcygenialnym – bo nie dość, że napisał wielkie książki w języku, którego nauczył się dopiero jako dorosły, nie dość, że jego angielski posiadał niepodrabialny fason, to na dodatek nie sposób wszak odmówić Jądru ciemności ani Lordowi Jimowi wzniosłości najwyższej literackiej próby!

     
  • Borys 14:00 on 18/03/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , chrześcijaństwo, ,   

    Lek na całe zło 

    fish.jpg

    Z okazji niedzieli (wolnej od handlu) przygotowałem uduchowioną układankę wypisów związanych z chrześcijaństwem: Remi Brague dostrzega przynajmniej jedną pozytywną cechę europejskiego ateizmu, Stanisław Gródź przytacza Afrykę postkolonialną jako niezbity dowód żywotności chrześcijaństwa, Marcin Kędzierski wskazuje na zaskakujący związek między sekularyzacją a kryzysem ekonomicznym. Potem dwie ostre, krótkie, celne uwagi dotyczące tzw. „postępu”, który rzekomo stoi w opozycji do religii. Na koniec Szymon Hołownia – pozytywnie, z nutką zadumy.

    Nienawiść do chrześcijaństwa wśród niektórych Europejczyków jest bardzo żywa. Spotkać ją można zwłaszcza w środowisku przywódców politycznych i w środowiskach mediów. Ta nienawiść, nad którą oczywiście ubolewam, ma jednak przynajmniej jedną cechę pozytywną. Stanowi ona niezbity dowód na to, że nasza kultura ma głębokie chrześcijańskie korzenie. Bo gdy nienawidzi się samego siebie, to istnieje potrzeba atakowania czegoś, co stanowi najgłębszą, najbardziej intymną tożsamość. (…)

    Utrapienie polega na tym, że gdy zabronimy sobie możliwości patrzenia w górę, to na dłuższą metę utracimy również zdolność widzenia w przód, w kierunku przyszłych pokoleń.

    – Remi Brague (18/7/2016)

    (More …)

     
    • G. 08:01 on 20/03/2018 Bezpośredni odnośnik

      czytajac tak sprzeczne tezy mam problem z interpretacja czy ‚lekiem na cale zlo’ chrzescijanstwo jest czy nie jest…
      IMO przemyslenia R. Brague zbyt przeintelektualizowane

      na miejscu Holowni pytanie bym sformulowal: ‚zanim skonczymy nasza ziemska wedrowke…’, jego jako katolika, przesadza o…
      zreszta twierdzic ze ‚kosciol to fascynujaca droga’ mija sie z prawda bo tam rowniez wiele mrocznych i kretych sciezek

    • Borys 18:32 on 20/03/2018 Bezpośredni odnośnik

      Akurat z Braguem zgadzam się najmocniej. Jest taki świetny aforyzm Gustave’a Le Bona, że „narody rzadko żyją dłużej niż ich bogowie”. Uwaga odnośnie Hołowni – słuszna.

  • Borys 16:00 on 28/02/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , ,   

    Polskie drogi 

    polska_mapa

    O słabości polskiej publicystyki politycznej

    Po śmierci Stefana Kisielewskiego nie zawitał nad Wisłę żaden pożyteczny chuligan, który by łączył talent i charakter. Zazwyczaj albo brakuje jednego, albo drugiego; jednym słowem współczesna polska publicystyka polityczna jest albo tania, albo sprzedajna. (…)

    Mackiewicz nawet jeśli się z kimś nie zgadzał, potrafił mu oddać należny hołd. Jego uwagi o Dmowskim to fenomenalny popis szacunku do politycznego przeciwnika. Nie oceniał ludzi wedle partyjnej barwy, ale wedle charakteru. Nie dzielił ludzi na tych z lewa i z prawa, ale na ludzi godnych i kanalie. Kiedyś ktoś powiedział, że to, do jakiego obozu politycznego się należy, to jest często kwestia przypadku, ale to, czy się stoi w tłumie krzyczącym „Barabasza!”, czy też nie, to kwestia charakteru.

    – Maciej Zakrzewski (6/12/2016)

    (More …)

     
  • Borys 15:00 on 07/02/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , ,   

    Apologia książki 

    ksiazki.jpg

    Badania BN [Biblioteki Narodowej] pokazują, [że powiększa się grupa osób] zdecydowanie oświadczających brak jakiejkolwiek aktywności czytelniczej – jeszcze niedawno osoby mówiące, że nigdy nie czytały, stanowiły dużo mniejszy odsetek, być może jeszcze wahały się przed samymi sobą. Dzisiaj te deklaracje są bardzo stanowczo wypowiadane. (…)

    Najważniejsze w czytaniu jest to, że nikt nie wchodzi między nas a litery; to jest przestrzeń bardzo intymna. Jeśli pozbawimy się tego azylu dla naszej psychiki, słabiej będziemy się wewnętrznie rozwijać. Czytanie zmniejsza stres, poprawia koncentrację i pamięć.

    Osoby czytające obawiają się mniej przyszłości, są bardziej aktywne społecznie, odpowiedzialne i empatyczne, ale też częściej podejmują ryzyko zmiany pracy na lepszą. Poznając inne światy, zapoznając się z innymi bohaterami, nie ograniczają swojego życia wyłącznie do tych osób zdarzeń, sytuacji, które znają bezpośrednio w swoim otoczeniu, z telewizji lub Internetu. (…)

    Mamy tylko 10% tzw. czytelników codziennych, którzy czytają więcej niż 7 książek rocznie. To bardzo niewielka grupa, bo jeszcze kilka lat temu to było 20%. Jedyny dobry znak w tych badaniach jest taki, że te osoby, które czytają intensywnie, czytają coraz więcej. (…)

    Oczywiście jest tak, że społeczeństwa, które inwestują w książki, siłą rzeczy będą się rozwijały szybciej. (…) To się przekłada na kreatywność, innowacyjność, na odwagę w podejmowaniu nowych wyzwań, także tych o charakterze kulturalnym czy biznesowym. Wysokie czytelnictwo występuje u kierowników i specjalistów, są to w większości osoby, które wykazują się pomysłowością, otwartością i podejmowaniem ryzyka przy zachowaniu rozwagi. (…)

    Społeczeństwo, które więcej czyta, jest dużo bardziej kreatywne i innowacyjne, i to zresztą pokazują badania w skali europejskiej na poziomie innowacyjności i kreatywności w różnych krajach Europy.

    [Biblioteki publiczne] powinny być atrakcyjne jako budynki, jako przyjazne miejsca związane z prestiżem. Tak jest w krajach skandynawskich, w których biblioteki są większymi budynkami, bardziej reprezentacyjnymi niż urzędy gmin.

    — Tomasz Makowski (24/3/2016)

    (More …)

     
    • Michał Stanek 20:51 on 07/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Mądre. Cóż tu dodać? Idę poczytać :-)

    • Arkadiusz 09:08 on 08/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Piękny wpis.

    • G. 05:50 on 12/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      cytat: ‚[Biblioteki publiczne] powinny być atrakcyjne jako budynki, jako przyjazne miejsca związane z prestiżem. Tak jest w krajach skandynawskich, w których biblioteki są większymi budynkami, bardziej reprezentacyjnymi niż urzędy gmin.’

      to prawda, przypominam sobie wrazenie jakie wywarla na mnie biblioteka miejska w Oslo (chapeau bas cicerone ; ) kiedy mi ja pokazales, poczulem niemy zachwyt, jak przed wielu laty, kiedy jako kilkuletnie dziecko podziwialem freski na sklepieniu kosciola, oczarowany wielkoscia i sakrum miejsca

    • Borys 08:37 on 12/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Aż takiego zachwytu nie było podówczas po Tobie widać. :)

    • G. 10:22 on 12/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      sztuke kontrolowanie emocji podpatrzylem kiedys u mistrzow w Tamil Nadu i stosuje jak widac z powodzeniem ; )

    • xpil 22:24 on 21/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Odnośnie książek i bibliotek, sam jestem regularnym czytelnikiem (nie prowadzę statystyk, nie jestem jakimś książkowym sprinterem, ale zawsze coś mi „się czyta” na boku), natomiast do bibliotek chadzam rzadko. Za gówniarza bywało, że potrafiłem spędzać w bibliotece całe godziny, ale teraz, w dobie e-booków, jakoś mi się rzadziej zdarza.

      Ale się czasem jednak zdarza: https://xpil.eu/jaskinia-rozpusty-wizyta-pierwsza/

      Pozdrawiam zza blogowej miedzy ;)

    • Borys 08:20 on 22/02/2018 Bezpośredni odnośnik

      Moją wielką „bolączką” (chociaż dobrze byłoby mieć tylko takie problemy…) jest fakt, że czytam więcej książek pożyczonych niż własnych. Tymczasem mnóstwo nieprzeczytanych pozycji zalega u mnie na półce. Dobrze chociaż, że parę lat temu przestałem kupować nowe. Prawie.

      2018-02-21 22:24 GMT+01:00 :

      >

  • Borys 15:32 on 19/01/2018 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , , ,   

    Ekologia na własność 

    strong

    — No dobrze, ale jak to się stało, że pomimo tego wszystkiego, o czym Pan powiedział, dziś ekologia jest kojarzona z lewicą, a „antyekologia” z prawicą?

    — Wynika to z tego, że pojęcie „prawicowy” w pewnym momencie zostało utożsamione przede wszystkim ze sprzyjaniem gospodarczemu liberalizmowi (…). Cechą [szczególną] prawicowości miał być liberalizm, a nawet libertarianizm ekonomiczny. W tym ujęciu ochrona przyrody to działania przeciwko ludzkiej wolności i świętemu prawu własności, wymagają bowiem pewnych ograniczeń na rzecz dobra wspólnego.

    (More …)

     
  • Borys 16:00 on 31/12/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Będę grał w grę 

    tombraider.jpg

    – W Polsce jest bardzo dużo studiów gier wideo, jest ich więcej, niż, na przykład, we Francji.

    – To jest przypadek, czy ma jakieś uzasadnienie w uwarunkowaniach kulturowych?

    – Pewnie że ma. To jest stosunkowo młoda branża… Jeżeli brać sprawy archeologicznie, (…) pierwsze gry wideo pojawiły się w latach 40., ale na dobrą sprawę zaistniały na przełomie lat 70. i 80. W związku z tym pewne rezultaty polityki kulturalnej PRL-u są stosunkowo mało obecne w branży gier wideo, podczas gdy bardzo mocno warunkują kino komercyjne w Polsce. To jest coś, co długo rozwijało się niezależnie i w związku z tym przelatywało zupełnie pod radarem czynników politycznych. Więc druga sprawa jest taka, że jest to branża stosunkowo mało upolityczniona – jeżeli rozumiemy przez to umocowanie instytucjonalne (…) I po trzecie, to jest coś, w czym Polacy od samego początku byli dobrzy. Polskie gry, odkąd zaczęły powstawać, na poziomie wytwórstwa były nieodróżnialne od produkcji zachodnich. W związku z tym w tej branży nigdy nie funkcjonował mit, że jedyne, co możemy robić, to powielać wzorce importowane z kultury zachodniej, co jest charakterystyczne dla większości branży rozrywkowych w Polsce.

    (…)

    – Na koniec pytanie trochę z innej beczki: obecnie w Polsce obserwujemy pewny renesans gier planszowych…

    – Nie tylko w Polsce, na świecie się to dzieje.

    – Ale z czego to wynika? Czy to jest konkurencja dla gier wideo, jakaś alternatywna rozrywka?

    – Czytałem kiedyś bardzo interesującą analizę, która pokazywała, że istnieje korelacja pomiędzy zainteresowaniem grami planszowymi a 11 września. Że w pewnej mierze strach przed terroryzmem na jakiś czas skłonił Amerykanów do tego, żeby spotykać się w domach, a nie wychodzić do pubu. A więc takie na pół zapomniane gry planszowe, które były straszne popularne na przełomie lat 50. i 60., powyciągano z szafy.

    – Tomasz Z. Majkowski (rozmawiała Anna Svetlova) (12/4/2016)

    (More …)

     
  • Borys 15:00 on 05/12/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , , , ,   

    Trzy szybkie spojrzenia na polską transformację 

    strong

    Patrząc na to co wydarzyło się w Polsce po ’89 roku wydaje mi się, że mamy ogromny problem z tym, że jesteśmy polonocentryczni. Zarówno apologeci polskiej transformacji i jej krytycy są tak obezwładnieni polską perspektywą, że (…) historia Polski tego okresu jest kompletnie przeinaczona.

    Mamy w historii XX-wiecznej Polski takie momenty, kiedy to co się u nas działo miało oczywisty wymiar oryginalności – klasycznymi przykładami są: Powstanie Warszawskie i szerzej fenomen Armii Krajowej, albo Solidarność, szczególnie rok 1980. Akurat transformacja 1989 roku, podobnie jak chociażby sanacja w latach 20-tych i 30-tych były częścią bardzo szerokiego trendu. I w tym trendzie, jak dobrze się nad tym zastanowić, to faktycznie polska transformacja wyglądała trochę bezalternatywnie. (…)

    Można było wykorzystać te trendy lepiej lub gorzej, ale raczej nie wchodziły w grę zupełnie inne rozwiązania. Polska na tym tle nie wypadła źle. Balcerowicz ówczesne trendy i polski potencjał wykorzystał, jeśli porównać z innymi reformatorami, optymalnie. Mamy wokół kraje, którym się mniej powiodło. (…)

    Wspomniany przeze mnie polonocentryzm, jeżeli chodzi o pisanie historii – bo w tym sensie tego sformułowania używam – kompletnie nam odbiera zdolność do zbalansowanej oceny tamtego procesu. A w końcu historia jest po to by lepiej rozumieć.

    – Paweł Kowal (4/4/2016)

    (More …)

     
  • Borys 18:47 on 26/10/2017 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    Szarpać jak Tusk koronę 

    POLAND-GERMANY-EU-DIPLOMACY-POLITICS

    – Przede wszystkim ważne decyzje zapadają rzadko. Niesłychanie rzadko. Badanie historii politycznej uświadamia, że meandry bieżącej polityki w ogóle nie są istotne. Polityka nie jest filmem akcji, w którym każda minuta przynosi ważne zdarzenie. Politykę obserwować trzeba nie z perspektywy dnia, lecz całych dekad. Wtedy widać, że politycznym wydarzeniem było powstanie Unii Europejskiej oraz decyzja o poszerzeniu jej granic. Politycznym wydarzeniem było inteligentne uformowanie Unii, które pozwala jej osiągać dwa wielkie cele – blokować wybuch wojny oraz usuwać granice na drodze pracy i kapitału. Reszta to zgiełk bieżącego życia.

    (…)

    – Pana analizy dobrze się czyta, ale po lekturze dochodzę do wniosku, że pana zdaniem po 25 latach demokracji w Polsce żadna siła polityczna nie odniosła żadnego sukcesu. Lewica dała się zepchnąć na prawo, poddaje się wpływom konserwatywnego społeczeństwa, a jednocześnie nie uwolniła się od postkomunistycznego balastu. Liberałowie? To stado baranów, które w panicznym strachu przed Jarosławem Kaczyńskim godzi się na miękki prawicowy autorytaryzm Donalda Tuska i jego z gruntu konserwatywnej partii. Jarosław Kaczyński stał się z kolei zakładnikiem społecznych demonów, które sam uwolnił i autokreacji, jaką stworzył na użytek mas. Prawicowi „niepokorni” – grupa oszołomów marząca o wielkiej Polsce, której nie ma i nie było, bo od 300 lat, jak sam pan pisze, „dostajemy po dupie bardziej niż inni”. Wreszcie Donald Tusk – człowiek, który wygrał kilka wyborów z rzędu, wyeliminował kolejnych rywali, ale cóż z tego skoro nic nie może, bo jest premierem prowincjonalnego kraju sterowanego przez siły zewnętrzne – interesy mocarstw, przepływy kapitału, geopolityczne przepychanki dla nas niedostępne. Czy trafnie podsumowuję pana diagnozę polskiej polityki?

    – Tak, jak najbardziej. Opisuję polityków, których maksimum sprawności to wyszarpanie korony z rąk przeciwników.

    – Robert Krasowski (rozmawiał Łukasz Pawłowski) (18/2/2014)

     
c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edycja
o
Show/Hide comments
t
Idź do góry
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj