Frankowicze w Norwegii

henjesandowie.jpg

Tone i Svein Henjesand są norweskim małżeństwem mieszkającym w Sunnmøre. Sąd pierwszej instancji przyznał im właśnie słuszność w sporze z Nordeą, która musi teraz zapłacić poszkodowanym półtora miliona koron. Jest to pokrycie straty finansowej, jaką Henjesandowi ponieśli zaciągając kredyt we frankach szwajcarskich dziesięć lat temu. Kurs waluty poszedł wkrótce potem ostro w górę. Pożyczka urosła z 1,5 miliona koron do 4,1 miliona.

Henjesandowie złożyli najpierw skargę w Finansklagenemnda, czyli u rzecznika konsumentów ws. finansowych. Tam usłyszeli, że decydując się na franki musieli być też gotowi na ryzyko związane z fluktuacjami kursów. Teraz sąd zgodził się poniekąd z taką opinią, ale mimo wszystko przyznał małżeństwu rację wskazując na cztery dalsze czynniki:

1. Jeden z oddziałów Finansklagenemndy orzekł był wcześniej, że kredytów walutowych nie powinno się udzielać osobom fizycznym.

2. Henjesandowie prosili bank o oferty umiarkowanego ryzyka. Zaproponowano im jednak franki, czyli inwestycję o ryzyku podwyższonym.

3. Nawet gdyby Henjesandowie zdawali sobie w pełni sprawę z niebezpieczeństwa, Nordea powinna im się starać franki pisemnie wyperswadować, ponieważ bank wiedział, że jego klienci nie posiadają oszczędności wystarczających na obsłużenie gwałtownego wzrostu zadłużenia.

4. Euro byłyby rozsądniejszym rozwiązaniem walutowym.

Nie wiadomo na razie, czy Nordea odwoła się od wyroku.

Chyba właśnie tak działa państwo istniejące nie tylko teoretycznie. A czy Amber Gold zwróciło już pieniądze?

Reklamy

Dziwne śruby (5)

Po jeszcze dłuższej przerwie niż ta dzieląca część drugą i trzecią (a tamta nie była wcale krótka!) wznawiam przegląd norweskich powiedzonek i idiomów, które przetłumaczone dosłownie brzmią… intrygująco, ale które zazwyczaj posiadają zrozumiały polski odpowiednik. Tutaj znajdziecie część pierwszą i czwartą.

å skille farene fra bukkene
[szille faren fra bukkene]
ZNACZY DOSŁOWNIE: oddzielić owce od kozłów
POLSKI ODPOWIEDNIK: oddzielić ziarna od plew
Metafory związane z ziarnem i plewami występują w wielu księgach Pisma Świętego, ale, fun fact, Biblia ani razu nie wspomina wprost o oddzielaniu ziaren od plew. Wierniejszy Pismu Świętemu jest pod tym względem język norweski, gdyż fragment o oddzieleniu owiec od kozłów znajduje się w Ewangelii św. Mateusza (25, 32).

å holde tunga rett i munnen
[o holde tunga ret i mynnen]
ZNACZY DOSŁOWNIE: trzymać język prosto w buzi
POLSKI ODPOWIEDNIK: –nie znam–
Fascynujący przykład „fałszywego przyjaciela” ze sfery idiomatycznej. Dosłowne tłumaczenie sugeruje, że norweskie „trzymanie języka prosto w buzi” oznacza „trzymanie języka za zębami”. Nic podobnego! Trzymanie języka prosto w buzi polega na uważnym wykonywaniu jakiegoś zadania tudzież na stosowaniu się krok po kroku do czyichś zaleceń przy jednoczesnym wyzbyciu się własnej inwencji, która mogłaby tylko pogorszyć rezultat. Po raz pierwszy spotkałem się z tym powiedzeniem w szkole średniej, gdy matematyk pocieszał nas, że różniczkowanie, pomimo pozornie skomplikowanych zasad, jest proste. Należy tylko trzymać język prosto w buzi, nie przekombinować. Miał rację.

Czytaj dalej Dziwne śruby (5)

Zarobki w Norwegii (2016)

Norweski GUS (SSB, Statistisk sentralbyrå) opublikował właśnie kompletną listę uśrednionych zarobków w Norwegii dla ponad 300 oficjalnie sklasyfikowanych zawodów. Tegoroczny wykaz jest bardziej rzetelny od wcześniejszych, ponieważ NAV (czyli norweski ZUS), fiskus i rzeczone SSB wspólnie uporządkowały metodę, przy pomocy której zbierane są dane o dochodach od pracodawców.

Poniżej znajdziecie tabelę w wersji polskojęzycznej. Nie starczyło mi cierpliwości, by przetłumaczyć ją całą – załapało się tylko 50 pierwszych pozycji oraz najbardziej interesujące z późniejszych.

Zarobki są miesięczne brutto i podane w koronach norweskich. Gdyby ktoś chciał wyliczyć sobie pensję netto, może przyjąć, że podatek dochodowy w Norwegii z grubsza rzecz ujmując wynosi ok. 35% dla dochodów w środkowej części stawki. Po przekroczeniu 50.000 NOK należy zwiększać go stopniowo ku 50%, natomiast dla zawodów z pensją poniżej 35.000 NOK trzeba powoli redukować go do 25%.

Średnia miesięczna pensja brutto w Norwegii wyniosła w 2016 r. 43 800 koron.

Czytaj dalej Zarobki w Norwegii (2016)

Żurek w Norwegii

Przyrządzenie żurku w Norwegii to niemała sztuka. Po pierwsze, nie kupimy tutaj zakwasu. Tradycyjnych piekarni nie ma w Oslo w ogóle, natomiast w zwyczajnych supermarketach brak zakwasu w butelce jest z reguły najmniejszym z niedostatków. Żurkowej „esencji” nie dostaniemy także w tureckich sklepach, chociaż sprzedają w nich przeróżne egzotyki z batonikami „Prince Polo” włącznie.

Po drugie, na tradycje kiełbasiane Norwegii należy spuścić zasłonę milczenia. Biała kiełbasa jest tutaj towarem nieznanym. Nie można zresztą wiele oczekiwać w tym względzie po kraju, którego język jednym słowem określa „kiełbasę”, „parówka” i „serdla” („pølse”, wym. [pulse]).

Należy więc wziąć sprawy we własne ręce. Zakwas trzeba przyrządzić samemu, a białą kiełbasę – wymyślić od nowa.

Czytaj dalej Żurek w Norwegii

Dziwne śruby, cz. 4

Liang Qichao, wielki chiński reformator z początku XX wieku, głosił pogląd, że zachodnia cywilizacja zawdzięcza swój wigor wielkiej literaturze. Chiny, aby odbudować dawną potęgę, także potrzebować będą Powieści. Następcy Lianga ułożyli więc kanon wielkich dzieł krajowej literatury. W jego skład weszły Opowieści znad brzegów rzeki (XIV w.), Opowieści o Trzech Królestwach (XIV w.), Wędrówka na Zachód (XVI w.), Kwiaty śliwy w złotym wazonie (XVI w.) oraz Sen czerwonego pawilonu (XVIII w.).

Niedawno ukazał się ostatni tom nowego, anglojęzycznego przekładu liczących 3500 stron Kwiatów śliwy…. Tłumacz, David Tod Roy, poświęcił projektowi ćwierć wieku. W The New York Review of Books przeczytałem bardzo ciekawy esej poświęcony tej gigantycznej powieści i licznym kontrowersjom, jakie wzbudzała. Autor zaczyna jednak od ogólnej uwagi dotyczącej natury przekładu:

Czytaj dalej Dziwne śruby, cz. 4

Wybór, którego im nie dano

Na początku stycznia otrzymałem z kurii w Oslo prośbę o potwierdzenie swojego członkostwa w norweskim Kościele. Nie zastanawiałem się zbytnio, dlaczego w ogóle znalazłem się w ich wykazie, przypuszczając, że polscy emigranci są rutynowo przerejestrowywani. Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem.

Nagle okazało się, że sprawa ma drugie dno. Wezwanie weryfikacyjne stanowiło prawdopodobnie próbę ugaszenia kryminalnego pożaru. Wojewoda stołeczny zgłosił właśnie do prokuratory, iż kuria dopuściła się oszustwa finansowego podając zawyżoną liczbę wiernych. Finansowanie społeczności wyznaniowych odbywa się bowiem w Norwegi na zasadzie pogłównej – kapłani za każdego wiernego otrzymują z kasy państwowej 800 kr.

Martwe dusze nie były wcale takie martwe, bo kuria brała je… z książki telefonicznej. Wyszukiwała tam po prostu „katolicko brzmiące nazwiska”, spisywała norweskie pesele z internetowej bazy danych i zgłaszała nowych „członków”. Biskup Bernt Eidsvig przyznaje, że właśnie tak to musiało wyglądać. Kościół katolicki nieuczciwie przywłaszczył sobie tym sposobem przynajmniej pięć milionów koron.

Już trzy lata temu nakazano kurii zaprzestania praktyki rejestrowania wiernych „na zapas”.

katolicy_w_Norwegii
Oficjalnine zarejestrowani katolicy w Norwegii. Kliknij, żeby powiększyć. Źródło: SSB (Główne Biuro Statystyczne w Norwegii)

____________________
Zdjęcie w nagłówku przedstawia wnętrze kościoła Św. Olava, katolickiej katedry w Oslo.

Dziwne śruby, cz. 3

Po długiej przerwie (ważną składową Blogrysa stanowią najwyraźniej długie przerwy), ale za to w nowej oprawie graficznej, powracam do cyklu notek poświęconych norweskim idiomom, powiedzeniom i przysłowiom.

å være ute i hardt vær
[o ware ute i hart war]
ZNACZY DOSŁOWNIE: znaleźć się na zewnątrz w trudnej pogodzie
POLSKI ODPOWIEDNIK: znaleźć się w opałach
Przemo Saracen narzekał niedawno, że w polskiej mowie występuje wiele określeń, które podtrzymują stereotypy określające nienawistnie inne nacje („żydzić”, „oszwabić”, itd.). Dodajmy, że swojskie „znajdowanie się w opałach” szyderczo bagatelizuje ludobójstwo w Jedwabnem. Tymczasem tradycja językowa Norwegów nawiązuje tu do bezlitosnego klimatu. Wikingowie obawiali się śnieżyc i sztormów, a opał wesoło trzaskający w domowym piecu był im widokiem nader miłym.

Czytaj dalej Dziwne śruby, cz. 3

Dziwne śruby, cz. 1

W języku norweskim nie funkcjonuje niestety powiedzenie równie barwne co „nie rób z tego wielbłądzicy”. Jednak pod względem przysłów, idiomów i związków frazeologicznych, nafciarze Europy mają i tak sporo do zaoferowania. Niektóre z wyrażeń różnią się w nieznaczny, ale charakterystyczny sposób od swoich polskich pobratymców; inne, choć mają swe semantyczne odpowiedniki w rodzimej mowie, brzmią nader oryginalnie; jeszcze inne łatwo przełożyć dosłownie, ale trudniej wytłumaczyć ich sens.

Pokuszam się o przegląd w dwóch częściach. Kolejność przypadkowa.

Czytaj dalej Dziwne śruby, cz. 1