Filmorys (3)


Do trzeciego odcinku Filmorysu trafiło osiem tytułów: Dwa polskie miniseriale, dwa polskie filmy fabularne, jeden nie do końca udany thriller, jeden zupełnie nieudany thriller, wiekowy klasyk kina SF i nowość z Clivem O (która chyba nawet jeszcze nie dotarła do Polski). Zapraszam.

* * *



Chłopi; 1972. Juści, uczulone jesteśta na Rejmonta, bo dobrze pamiętata swoją krzywdę ze szkolnej ławy. Jednako powiadam ci, narodzie: Prawdę trza światu objawić, w zgodzie z ukazem Panajezusowym.

Chłopi-książka to znakomita i barwna lektura, autentycznie wciągająca dzięki swej… telenowelowej konstrukcji. Obserwujemy oto jeden rok życia polskiej wsi na przełomie XIX i XX wieku, a obserwację prowadzimy przez lornetę kilku wątków obyczajowych. Serialowa ekranizacja sprzed kamery Rybkowskiego jest sprawnym i wiernym przeniesieniem powieści na mały ekran. (Film to tylko mocno pocięty i skompresowany serial — nie warto). Wspaniałe Reymontowskie opisy przyrody zostały tu wyrażone jako piękne, malownicze, stylizowane na pejzaże kadry. Tyle dla oka. Dla ucha: Pokaźna porcja dźwięcznej ludowej gwary. A dla duszy: Charyzmatyczna kreacja Władysława Hańczy wcielającego się w postać Macieja Boryny oraz bardzo sprawnie skomponowana i poprowadzona fabuła skupiona wokół tragicznego miłosnego czworokątu.

Morał: Jak cię wezmą, chudziaku, na ozory, to nie będziesz miał lekkiego żywota, oj nie. Warto zobaczyć. 4+/6.

* * *



Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz; 1978. Niby Bareja i niby oglądało się wesoło, ale po kilku tygodniach nie pamiętałem z tego filmu za dużo. O fabule zresztą i tak nie ma co się rozwodzić, bo służy przecież tylko do ukazania peerelowskich absurdów typu „jak prezes może szybko skombinować potrzebny mu rower”. Całość jak najbardziej do obejrzenia, ale to niewątpliwie jeden ze słabszych filmów mistrza Bareji. 3+/6.

* * *



Tłumaczka (The Interpreter); 2005. Potencjał na inteligentny thriller polityczny został tutaj… zmarnowany? Słabo wykorzystany? Niepotrzebne skreślić. Scenarzystom zabrakło w każdym razie odwagi, by śmiało postawić tezę, do której Tłumaczka wydaje się umiejętnie przygotowywać widza przez pierwszą połowę filmu: Demokracja w krajach Trzeciego Świata czasem po prostu nie sprawdza się jako ustrój polityczny i dyktatura staje się przysłowiowym mniejszym złem — wbrew temu, co w takich sytuacjach twierdzić będzie społeczność międzynarodowa. Reżyseria stoi niby na wysokim poziomie, ale ogólnie rzecz biorąc Pollackowi nie udało się nawet zbliżyć do poziomu, który rok później zaprezentował Wierny ogrodnik. Tłumaczce nie pomaga zresztą ani słaba końcówka, ani Nicole Kidman obsadzona jako… Murzynka. To taka przenośnia. Obejrzycie, zrozumiecie. 3/6.

* * *



Metropolis; 1927. Osiemdziesięcioletni, niemy klasyk s-f i zarazem jedna z najdroższych produkcji w historii kina z pewnością zasługuje na osobny artykuł. Ale Filmorys to nie w kij dmuchał, więc nawet o takim kamieniu milowym w historii gatunku damy radę napisać lapidarnie.

Po pierwsze, Metropolis bardzo się zestarzał od strony fabularnej. Po drugie, nie aż tak bardzo, żeby nie dało się go obejrzeć. Po trzecie, obejrzeć go warto, nawet jeśli nie jest się zagorzałym fanem fantastyki. Po czwarte, efekty specjalne nadal robią wrażenie, bo bez trudu doceniamy ówczesny rozmach. Po piąte, kilka scen potrafi zapaść w pamięć, na przykład mechaniczny marsz robotników do i z fabryki, albo wizja Fredera, w której przyrównuje maszynę do wielkiego ołtarza ofiarnego. Po szóste, Maschinenmensch.

Warto zobaczyć. Bez oceny.

* * *



Numer 23 (The Number 23); 2007. Jak Marcinkiewicz, radzę i proszę, proszę i radzę: Trzymajcie się od Numeru 23 z daleka. Od strony scenariuszowej to chała do sześcianu. Piętnaście pierwszych minut co prawda zaciekawia, ale zaraz potem zaczyna się równia pochyła, a pod koniec sprawdzają się najgorsze przeczucia widza — cała intryga okazuje się iście kretyńska. Nawet Jim Carrey, który świetnie radzi sobie w produkcjach niekomediowych, nie był w stanie uratować tego pożal-się-Boże thrillera. 2-/6.

* * *



Kariera Nikodema Dyzmy; 1980. Kto nie widział, stracił sporo. Kariera Nikodema Dyzmy to nie tylko wierna i profesjonalnie zrealizowana ekranizacja słynnej międzywojennej powieści Dołęgi-Mostowicza, to nie tylko życiowa rola Romana Wilhelmiego, to nie tylko genialna drugoplanowa kreacja Wojciecha Pokory, to nie tylko jeden z najlepszych polskich (mini)seriali, to nie tylko solidny kawał rodzimego kina. To także ponadczasowa i inteligentna opowieść o mechanizmie przypadkowego wynoszenia nieodpowiednich ludzi na szczyty władzy. Okej, wiem, to ostatnie powiedziano już mnóstwo razy przede mną i żadnej Ameryki nie odkrywam… ale tak właśnie jest. Trzeba zobaczyć. 5/6.

* * *



Nikodem Dyzma; 1956. Serialowego Dyzmę obejrzałem na DVD. Do pakietu dorzucono też czarno-białą, fabularną adaptację, wcześniejszą o dwadzieścia cztery lata. Obejrzałem ją zaraz po serialu, ciekaw, jak Adolf Dymsza wypadnie w porównaniu z Wilhelmim. Wypadł… inaczej, bo i Nikodem Dyzma oparty jest na powieści dość luźno, w przeciwieństwie do późniejszej produkcji odcinkowej. Nie obeszło się także bez ważnej różnicy charakterologicznej: W serialu (i w książce) Dyzma jest prowincjonalnym, burkliwym prostakiem, w filmie natomiast — wielkomiejskim, wyszczekanym cwaniaczkiem. Wcześniejszego Nikodema Dyzmę ogląda się niezgorzej, chociaż stawiać go obok tego późniejszego na pewno nie należy. 3/6.

* * *



Tylko strzelaj (Shoot ‚Em Up); 2007. Osiemdziesiąt sześć minut przyzwoitej rozrywki… i nic ponadto. Tylko strzelaj to taka nowoczesna od strony technicznej zabawa konwencją. Jaką konwencją? Ano, tytuł powinien wyjaśnić wszystko. Film jest typową „strzelanką” z (umyślnie!) głupią fabułą, w której co rusz dochodzi do wymiany ognia między protagonistą a oddziałami badguyów — oczywiście, za każdym razem w innej scenerii. Widz znajdzie tu sporo czarnego humoru (np. zabijanie przy pomocy marchewki albo odcinanie pępowiny strzałem z pistoletu — a to dopiero pięć pierwszych minut), wpadające w oko efekty specjalne i pełnych polotu Clive’a Owena i Paula Giamattiego, wcielających się w role odpowiedniego głównego hirosa i głównego „złego”. 4/6.

Autor

Borys

Nauczyciel z Oslo. Bloguję na https://blogrys.wordpress.com

6 myśli na temat “Filmorys (3)”

  1. Dyzma w wersji filmowej jest tylko jeden. Z Wilhelmim, reszta jest kiepska(ta z Pazurą i tą którą przytoczyłeś).Zazuzizazuza. 23 zgadzam się z Tobą-chała, choć obiecywano sobie po niej nie wiadomo co…Odnośnie filmów Bareji- nie pozwoliłbym sobie napisać że Mistrz miał jakiś słabszy film. Ale są gusta i guściki. A Metropolis- klasyk.PS.Z chłopów wolę dwojke Chłopi:Zemsta Chłopów.

  2. Tej z Pazurą nie widziałem — tam się Przybylska obnaża? :) "Numer 23" — ja właśnie też sobie dużo obiecywałem, ale coś mnie powstrzymało przed pójściem do kina. I to coś dobrze zrobiło. Bareja — dla mnie numero uno to oczywiście "Miś", numero secundo "Nie ma róży bez ognia". W porównaniu z tymi dwoma "Co mi zrobisz…" jest naprawdę słabszy."Chłopi" — a widziałeś w ogóle trójkę? Aronofsky kręcił. "Chłopi Cthulhu" w podtytule.

  3. JJThompson writes:Wstyd się przyznać, ale "Karierę…" tylko czytałem…

  4. Hm, nie siląc się na jakieś wnioski – Chłopów zamknąłem i zwróciłem do biblioteki po 1 stronie jako jedyną lekturę w całym moim życiu (problemy miałem jeszcze z pierwszą polską powieścią emo, t.j. "Granicą"), film obejrzałem i szybko usunąłem z pamięci. W tych klimatach zdecydowanie lepiej prezentuje się "Arizona", choć okazało się, że cała historia jest wytworem wyobraźni pomysłodawczyni reportażu.Carrey – spośród wszystkich jego poważnych ról najbardziej toleruję "Truman Show", cóż – aktor charakterystyczny, który ewidentnie nie może wyjść poza "Maskę" i "Głupiego i głupszego"."Shoot`em Up" z pewnością obejrzę – kino rozrywkowe ostatnimi czasy staje się coraz bardziej ubogie, zaś Owen zdecydowanie lepiej mi podchodzi niż Statham ;)

  5. Malkav writes:No i przez Ciebie przeczytalem caly artykuł o Metropolis i wyszukałem na Jutube filmiki – polecam! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s