Nowej notki na razie nie będzie (12)

1. Ujrzawszy w metrze reklamę książki obyczajowej (Ferrante?) zacząłem dumać, czy tomik poezji mógłby stać się bestsellerem na miarę Kodu Leonarda da Vinci albo 50 twarzy Greya. Pytanie brzmi absurdalnie i naiwnie, no ale gdyby tak wydawnictwo ów tomik porządnie wypromowało, podsunęło ludziom pod nos w mediach, rozesłało egzemplarze nawet do blogerów książkowych i recenzentów zazwyczaj nie zajmujących się poezją, zainicjowało cykl rozmów, słowem — gdyby z autentycznym zapałem, pełnym profesjonalizmem i wykorzystaniem narzędzi marketingowych wszelakiej maści spróbowało jakiś zbiór wierszy wylansować? Wierszy, które nie byłyby leśmianowskimi zawijasami ani chirurgicznymi barańczakami, ale nie byłyby też prostackie ani częstochowskie, tylko takie w sam raz, koftowe, osieckie.

Czy istniałaby realna szansa na osiągnięcie czytelniczej masy krytycznej, sytuacji, w której zbiorek sprzedałby się na pniu w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, przez kilka miesięcy byłby na ustach wszystkich jako wydarzenie literackie roku, a autor stałby się z tygodnia na tydzień bogatym człowiekiem? Czy taka sytuacja mogłaby zaistnieć w Polsce? Za granicą? Kod Leonarda da Vinci skanalizował społeczną podejrzliwość wobec kościoła katolickiego, 50 twarzy Greya wydoił ciągoty do BDSM. A czy zręczny poeta wespół z gotowym do podjęcia ryzyka wydawcą potrafiliby zrymować pospolitą chęć powiększenia kapitału kulturowego „szerokiego odbiorcy” z ogromnym sukcesem komercyjnym?

2. 21 października doszło do zmasowanego cyberataku na serwery firmy Dyn pełniącej kluczową rolę w internetowej infrastrukturze. Przez kilka godzin nie działały adresy m.in. Airbnb, Amazonu, BBC, CNN, Imguru, Netfliksa, PayPala, Redditu, Spotify i Twittera. Był to największy z dotychczasowych ataków tego typu; obciążenie Dynowych serwerów przekroczyło jeden terabit na sekundę.

Październikowej blokady dokonano nie poprzez zainfekowane komputery i smartfony, tylko za pośrednictwem podłączonych do internetu urządzeń rodzaju drukarek i kamer. Są one zwykle słabo zabezpieczone, łatwo się do nich włamać wypróbowując po kolei proste, typowe hasła. Czy w niedalekiej przyszłości podobne cyberataki będą się powtarzać? Czy czeka nas „okrutna zemsta tostera”, jak ironicznie skomentowała zdarzenie jedna z norweskich gazet?

3. Wypróbowałem niedawno fajowy pełnoekranowy edytor tekstu JDarkRoom, który z powodzeniem imituje przestarzały monitor z zielonymi literami na czarnym tle. Niestety, JDarkRoom obciąża komputer, ponieważ uruchamia się poprzez Javę, a poza tym od niedawna za sprawą niefortunnego tytułu kojarzy się z pedofilią.

4. „Nie bój się, to tylko horror”. Bzdura! „Bój się, ponieważ to horror”. Najlepsze z horrorów są wszak straszne dlatego, że odzwierciedlają podświadome społeczne lęki. Filmy o zombiakach stanowią na przykład metaforę pogromów, w których sąsiedzi zamieniają się w bestie i mordują bliźnich (Holokaust, Wołyń, Rwanda). Lśnienie i Babadook opowiadają o strachu przed chorobą psychiczną, szaleństwem najbliższych. Szósty zmysł, Inni — o grozie śmierci. Nie oglądaj się teraz, Antychryst — o lęku przed śmiercią dziecka. Egzorcysta, Dziecko Rosemary — o strachu przed Złem. I tak dalej.

5. Uświadomiłem sobie nagle, że 26 grudnia 2004 r., gdy tsunami zniszczyło sporą część Azji Południowo-Wschodniej, nie istniało jeszcze YouTube, a Facebook był w powijakach.

6. Oxford Dictionaries wybrały na słowo roku 2016 „post-prawdę”. Zwrot opisuje sytuację, w której opinia publiczna z premedytacją podpiera się emocjami i osobistymi przekonaniami zamiast sięgnąć po obiektywne fakty. Natknąłem się także na dwa inne, pokrewne (i jeszcze bardziej ironiczne, co nie znaczy, że nie mające racji bytu) neologizmy:

„Prawdość” („truthiness”) wymyślił komik Stephen Colbert. Dotyczy poglądów uznawanych za prawdziwe, bo prawdziwe się wydają, bez powoływania się na twarde argumenty. Zamiłowanie do „prawdości” przejawiają środowiska prawicowe. „Faktowość” („factiness”) ukuł z kolei socjolog Nathan Jurgenson jako lewicową przeciwwagę. Polega na przedkładaniu jednych faktów nad inne ze względów estetycznych. Jeżeli prawda razi nasze poczucie dobrego smaku (naprawdę? komuniści mordowali ludzi w obozach koncentracyjnych na Syberii? niemożliwe!) wybieramy sobie inną „prawdę”.

A tutaj znajdziemy słowo roku 2016 wyłonione w plebiscycie przez rodzime PWN. Nudniejsze od anglosaskiego, ale, o dziwo, także zdążyłem mu już poświęcić notkę).

7. Nathan J. Robinson okrutnie skomentował „pozytywny” stosunek do globalnych zmianach klimatycznych: nawet ci, którzy argumentują, że ponosimy za nie bezpośrednią odpowiedzialność, tak naprawdę sami w to nie uwierzyli, bo gdyby wierzyli — gdyby rzeczywiście sądzili, że nasz świat w przeciągu kilkudziesięciu lat najprawdopodobniej zostanie zniszczony klęskami żywiołowymi — to niezwłocznie podjęliby drastyczne polityczne kroki, by tej ponurej przyszłości zapobiec. A oni tylko wykonują jałowe ćwiczenia intelektualne w prasie codziennej tudzież wałkują zagadnienie bez końca na Fejsbuku.

8. Co sekundę ładujemy kilkadziesiąt godzin filmików na YouTube’a i kilka tysięcy zdjęć na Facebooka. Ale zaraz potem ktoś musi szybko przepatrzeć gigabajty danych, by wyegzekwować regulaminy serwisów i skutecznie zablokować publikację niedozwolonych treści, pornografii, scen przemocy i wszelakich ohydztw. Kto? Moderatorzy wspomagani przez algorytmy lub algorytmy wspomagane przez moderatorów, kolejność nieistotna dla poniższej niewesołej, neokapitalistycznej ciekawostki: Lwia część moderacji jest outsource’owana do Indii. W praktyce oznacza to, że za każdym śmiesznym filmikiem obejrzanym na YouTubie kryje się klikanie Hindusów, którzy od rana do wieczora odsiewają zbliżenia na penisy oraz torturowane jeże. Ale, jak rzecze internetowe porzekadło, „what has been seen cannot been unseen”. Czy cenzorska robota wpływa na psychikę moderatorów? Oczywiście. Czy mogą liczyć na opiekę psychologa i ograniczone godziny pracy z najcięższymi treściami? Oczywiście, że nie. Jaka epoka, takie sweatshopy.

9. Sposób na podejmowanie decyzji w grupie: Najpierw się upić i podjąć ją po pijaku, potem wytrzeźwieć i przemyśleć. Jeżeli wszyscy są ciągle „za”, decyzja jest trafna. Jeżeli nie — procedurę należy powtórzyć. Kolejność można zamienić: najpierw postanowić coś na trzeźwo, potem dokonać alkoholowej weryfikacji.

Brzmi całkiem rozsądnie.

10. Prawo Moore’a głosi, że moc obliczeniowa komputerów podwaja się co mniej więcej półtora roku. Ta prosta reguła sprawdza się od ponad czterdziestu lat, lecz lada cykl miniaturyzacja zderzy się ze ścianą. „Najlepsze z obecnych rozwiązań technicznych mogą pochwalić się wynikiem 30 atomów na bramkę logiczną (…) dużo bardziej się ich ścisnąć nie da”, pisze Sean Carroll.

Więc jak dalej przyspieszać komputery? Hewlett Packard Enterprise proponuje skoncentrować wysiłki inżynierów na udoskonalaniu cyfrowej pamięci. Po pierwsze, opracować taki sposób dostępu do niej, który nie pobierałby prądu. Po drugiej, skomunikować ze sobą komponenty hardware’u fotonami, nie elektronami. Po trzecie, przebudować gruntownie architekturę sprzętową, tak, by procesory dysponowały jak najkrótszym, jak najprostszym połączeniem z modułami pamięci.

11. Odkryłem przepiękny, darmowy maszynowy krój czcionki: Truetypewriter PolygloTT autorstwa Siergieja Beatoffa. Zawiera polskie litery diakrytyzowane oraz mnóstwo innych specjalnych liter i znaków. Piszę sobie nią na komputerze od niedawna i jestem szczęśliwszym człowiekiem.

truetypewriter

Autor

Borys

Nauczyciel z Oslo. Bloguję na https://blogrys.wordpress.com

4 myśli na temat “Nowej notki na razie nie będzie (12)”

  1. Ad 1: pozornie z innej beczki, ale może tylko pozornie. Mianowicie nowa wersja „Przekroju”, tym razem w formie wypieszczonego intelektualnie i estetycznie kwartalnika z nutką retro, któremu wieszczono 3 do max 10 tysi nakładu w pierwszym numerze, rozszedł się pod koniec grudnia w ilości 50 tysi dosłownie na pniu. Dodruk po nowym roku też się rozszedł w try-miga. Nawet jeśli utrzyma się na tych 40-50 tysiach bez dodruku, to daje nadzieję, że jeszcze intelekt w tym narodzie nie wszystek umarł. Czy podobnie byłoby z poezją – nie wiem, ale akurat Osiecka i Kofta są są bardzo przystępni, więc kto to wie…

    Ad 3 – za Twoją przyczyną od dwóch lat piszę we WriteMonkey :)

    Ad 5. Guano prawda. Przecież drugiego dnia po stworzeniu Internetu Bóg stworzył FB, trzeciego YT, czwartego – Twittera, piątego – Insta, a szóstego dnia – człowieka, i rzekł „idźcie i logujcie się”.

    Ad 9: O, nigdy nie wpadliśmy z kumplami na drugi wariant :)

    Ad 11. Raper Łona śpiewał w kiedyś w utworze „Nic dziwnego”: ‚Czy są gdzieś jeszcze jednostki zdziwione / tym, że źródłem szczęścia może być polifoniczny dzwonek?’

    Albo komputerowy czcionek ;-) Pozdrowionka :)

  2. Ad. 1: Dzięki za tę informację, bo o nowym „Przekroju” nic a nic nie wiedziałem (o starym też niewiele, tzn. nigdy go nie czytałem). Przeczytałem również Twoją entuzjastyczną recenzję na ich FB. Ale najpierw wklikałem się na stronę magazynu, naiwnie licząc, że będę mógł ściągnąć jakąś apkę na iPada, kupić nowe wydanie w wersji cyfrowej i podziwiać formę oraz zawartość na ekranie (bo do najbliższego empiku mam dość daleko)… a tu cztery litery, nawet spisu treści ani żadnych zajawek nie wrzucili.

    Ad. 3: Maniakalnie zapytam: Jakiego kroju czcionki w jakim kolorze na jakim tle używasz?

    Ad. 9: Hm, tylko nie mów, że ukradłem pierwszy wariant z Twojego blogu…? Bo wiem, że gdzieś o tym niedawno czytałem / słyszałem, ale nie pamiętam gdzie.

  3. Ad 1: Ruch dostarcza też za granicę (z FAQ: – Czy mogę zamówić produkt z dostawą za granicę?
    – W tym celu proszę skontaktuj się z nami poprzez COK, formularz kontaktowy lub po prostu napisz na: kontakt.kiosk@ruch.com.pl). Sam numer: https://kiosk.ruch.com.pl/products/przekroj-nr-1?taxon_id=27 . Warto kupić i przeczytać ten jeden numer, najwyżej ci nie podejdzie. Dla mnie doświadczenie epokowe, a już rysunki „wojna oczami dzieci” i wywiad z Vulliamym o Bośni – wstrząsające.

    Ad 3: Georgia 12, tło RGB (240,240,240) :-) Najlepsza byłaby Antykwa Półtawskiego której używam w Wordzie, ale jest niekompatybilna z WM. Nawiasem mówiąc, WM lada dzień będzie miało wersję 3 beta.

    Ad 9: Nie, Nie, to nie ode mnie :)

    PS. W tym kontekście po „Ad” (=”do”, nie jest to więc skrót) nie stawiamy kropki :-) Sorry, wiem, że jestem faszystą językowym, takie mam natręctwo, wiem że to niegrzeczne, ale MU-SIA-ŁEM! 8-)

  4. Ad 1: Pożyteczna informacja, ale za parę miesięcy odwiedzi mnie przyjaciel, którego poprosiłem już o upolowanie i przywiezienie „Przekroju”. Nie obraziłbym się jednak, gdybyś w wolnej chwili pstryknął zdjęcie spisu treści i podrzucił mi na maila. Robisz reklamę – zrób do końca. :)

    Ad 3: O, fajnie, że WM3 będzie w wersji na Linuksa. Mój leciwy komputer nie radził sobie z Windowsem, więc kilka miesięcy temu przerzuciłem się na Xubuntu i musiałem zastąpić WM FocusWriterem (swoją drogą, też znakomitym pełnoekranowym edytorem).

    Ad ad: Dzięki za pouczenie, nie masz za co przepraszać. Myślałem przez całe życie, że „ad.” to skrót od słowa „względem” po łacinie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s